Odbiło mi, kompletnie mi odbiło. Jedna z agencji aktorskich ze Szczecina ogłosiła nabór statystów i aktorów do reklamy, ni mniej, ni więcej, Bosmana. Będą kręcone 3 reklamy, w ciągu 2 NOCY! I co? no od razu wyszedł wariatuńcio, który był zaraz po 18 pod Pleciugą (tu sie ulokowała Pani od Castingu) i wypełniłem ankietę, i w czwartek od 19 do 6 rano, będę pod czujnym okiem kamery pozował do reklamy... Rany Boskie...
Ale tak Bogiem a prawdą, to nie pierwsze moje spotkanie z okiem kamery.
Zaczynałem od filmu "Kolumbowie 70", gdzie byłem statystą, było tuż przed remontem Wojska Polskiego, kiedy ulica, ta koło Pałacu Młodzieży, miała nawierzchnię brukowaną, i tak nierówną, ze szok. Jako jeden z nielicznych wczułem się w klimat i nic nie musiałem zmieniać w ubiorze. Biegałem wraz z innymi kilka dubli, i nagle, oprócz czołgów pojawiły się również świece dymne i petardy hukowe. Tak naturalnych efektów ze strony statystów to chyba w innych warunkach nie dałoby się uzyskać.
Potem miałem dzięki koledze, który nie chciał się pokazać, epizod w "Młodych Wilkach". Pamiętacie tą scenę, gdzie jeden z bohaterów filmu przechodzi przez jezdnię przy Bramie Królewskiej do głównego bohatera, który kopie rowy przy redakcji Kuriera? Obok tych kopiących stała ciężarówka, błękitno-biały ZIŁ. A ja za kierownicą tejże ciężarówki.
Trzecie spotkanie z muzą od filmów fabularnych było stosunkowo niedawno, jakieś 8-9 lat temu. Akurat casting statystów przeprowadzała moja kuzynka, producentka filmowa. Wziąłem wraz z moją obecną żoną udział w 2 fragmentach "Mojej Andżeliki". Najpierw, kiedy Andżelika biegnie po schodach kładki do pociągu, my za Nią i jej matką biegniemy co sił starczy. Później, po przełożeniu kurtek na drugą stronę (akurat mieliśmy takie na sobie), zagraliśmy zakochaną parę idącą wprost przeciwnie niż biegnąca Andżelika wezwana na dworzec do telefonu. Najciekawsza była reakcja ludzi, którzy w kinie (nieistniejącym) Delfin oglądali to z nami, los sprawił, ze byliśmy tak samo ubrani jak wtedy, na peronie. Te spojrzenia po wyjściu z seansu były, jak byśmy to teraz powiedzieli, bezcenne.
Nic, w piątek postaram się Wam opisać jak wyglądało nagrywanie reklamy Bosmana, sam jestem ciekaw.
My name is Bruce Willis
Tomasz Lam
11 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 226
- Wpisów na blogu: 407
- Komentarzy: 1739
- Miejsc na mapie: 453


Nie martw się ,mi też odwaliło.U mnie to norma,lubię szalone pomysły.Co nie przeszkadza żeby w domu mieli ze mnie polewkę.Statystowałam w Ławeczce i dobrze się bawiłam.To będziemy się bawić :)
Żeby potem wiedzieć Who is Who :) Może jakiś reportaż wspólny? :)
Ciekawe czy nas wezmą.
Mają do mnie zadzwonić.Jak ja to przetrzymam jak ja lubię spać:(
i każdy kto jest w wieku 25-50 może byc pewny ze zagra :)
do reklamy bosmana to i ja chetnie bym postatystowal :) Oczywiscie jako spozywajacy bosmana ;]
tomek: po co reportaz wspolny, nie lepiej wspolny bosman? :D