Kiedy studiowałam dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, miałam zajęcia z publicystyki kulturalnej z red. Mirosławem Pęczakiem z „Polityki”. Studia były zaoczne, więc co dwa tygodnie zjeżdżaliśmy się z całej Polski, o godz. 9 rano w sobotę szliśmy na spotkanie do Klubu Harenda naprzeciwko wydziału dziennikarstwa i tam przy śniadaniu (dla głodnych) i kawie lub herbacie (dla spragnionych niewyspanych) przez dwie godziny dyskutowaliśmy o kulturze.
Któregoś dnia w trakcie rozmowy powiedziałam, że jestem ze Szczecina. Red. Pęczak spojrzał na mnie i powiedział: „Zazdroszczę pani, że mieszka pani w Szczecinie, bo w dowolnej chwili i bez ograniczeń może pani chodzić do teatru na spektakle Anny Augustynowicz.”
Po raz pierwszy spotkałam się z tym, że mieszkaniec Warszawy zazdrości czegoś mieszkańcowi Szczecina.
To było kilka lat po tym jak Anna Augustynowicz został dyrektorem artystycznym Teatru Współczesnego w Szczecinie. Miała już na koncie Paszport Polityki i stawała się coraz bardziej cenioną reżyserką w kraju.
Redaktor Pęczak był przekonany, że bilety na spektakle Augustynowicz trudno jest dostać, że trzeba je rezerwować z wyprzedzeniem, ale delikatnie go wyprowadziłam z błędu. Bilety można dostać bez problemu i bez problemu obejrzeć kolejne przedstawienia tej reżyserki. Każde przedstawienie było zaskakujące, niesamowite, było wydarzeniem. Pamiętam „Balladynę” z kostiumami z lateksu i muzyką techno, „Oskara i panią Różę” i dwójkę aktorów siedzących na łóżkach, którzy wywoływali lawinę emocji i przykuwali uwagę.
Przed „Weselem” Wyspiańskiego zastanawiałam się jak można zrobić 4-godzinne przedstawienie bez muzyki i dekoracji i nie znudzić widza, ale go zafascynować. Okazało się, że można. Realizacja innego teatru z muzyką disco polo, tańcami i motywem przewodnim „Majteczki w kropeczki” w porównaniu ze spektaklem Augustynowicz była zwykłym kiczem, mimo że twórca uznany, a może tylko znany?
Anna Augustynowicz zaczęła tworzyć także poza Szczecinem. Do Teatru Współczesnego zapraszała innych reżyserów, a sama coraz częściej pracowała gościnnie w innych teatrach. Niektóre z jej spektakli realizowanych poza Szczecinem mieliśmy okazję zobaczyć w miniony weekend z okazji jubileuszu 20-lecia pracy artystycznej Anny Augustynowicz.
Oglądając te spektakle zaczęłam zazdrościć mieszkańcom Wrocławia, Gdańska, że mogą w dowolnej chwili i bez ograniczeń oglądać rzeczy, które Augustynowicz realizuje w ich miastach.
Ale właściwie to my, szczecinianie i tak mamy lepiej, bo wiemy, że Anna Augustynowicz i tak do nas wróci i zrobi tu kolejny spektakl, bo tu jest u siebie, a czy wróci do Wrocławia czy Gdańska…
O Annie Augustynowicz
Małgorzata Klim...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 1467
- Wpisów na blogu: 344
- Komentarzy: 3968
- Miejsc na mapie: 307


...w dowolnej chwili i bez ograniczen.......ładnie to zwieńczyłaś:))
a kto to właściwie jest?:)
a kto to właściwie jest?:)
kocur się obudził:)))miło tak przed ŚWIĘTAMI!!!