.Siedzial sobie od paru dni przed sklepikiem osiedlowym i miauczał.Domowy,przytulny i zagubiony.Nikt nic nie wiedział ,skąd przyszedł,do kogo należał.Nie był wcześniej na KP widziany.
I pewnie tak by zostało ale znalazła się klientka z sercem i poszła w osiedle.Trwało jakiś czas i sukces.Wróciła z jego panią.Zagubiony uciekinier uciekł zimie i wrócił do domu co nie można powiedzieć o innych bez dostepu do ciepła.A zima już niedługo niestety:(((


Ciekawe dlaczego ten nie mógł trafić?
..oby nie ..Mój kot bojowy woli jednak być sam..
Paskudnica trafiła do ludzi na tyle daleko , że chyba nas już nie nawiedzi..;)
a rudzielec miał szczęście..:)