Tak jak napisałam poprzednio - najchętniej nie ruszałabym się z Mikulova.
To śliczne, jeszcze w średniowieczu założone miasteczko pełne jest zabytków, ciszy, słońca i piwniczek z winem. I każdy element tej wyliczanki jest wystarczającym powodem , aby tam pojechać.
Tym bardziej , że rzut beretem jest z Mikulova do Brna, Bratysławy , Wiednia lub chociażby dawnych włości rodziny Lichtenstainów - Lednic i Valdic.
Wszystkie te miejsca odwiedziliśmy i z chęcią podzielę się z Wami wrażeniami.
Nie będę się rozpisywać o zabytkach ani smaku morawskiego, białego wina ponieważ, to jest zbyt trudne zadanie :)
Jeżeli miałabym powiedzieć co wśród tych wspaniałości podobało mi się najbardziej to bez wahania wymienię morawskie święto wina , którego byliśmy uczestnikami o obserwatorami.
To takie odczynianie uroku We wrześniu winobranie. Trzeba więc poprosić o dobre, zdrowe grona, trzeba odpędzić plagi robali, niespodziewane gradobicia lub mrozy.i trzeba w końcu popróbować wina z roku poprzedniego, aby cieszyć się zbiorami i jego niepowtarzalnym smakiem.Cieszyć się i dzielić z innymi.
I tych parę godzin świętowania na mikulowskim rynku nigdy nie zapomnę.
Morawy, Morawy, Morawy ...
wizytka
21 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 1
- Wpisów na blogu: 411
- Komentarzy: 1616
- Miejsc na mapie: 22


a mnie skręca ale jestem tam marzeniami:))))