*

30 lat po "Misiu"

Dodane 2011-05-17 14.59, komentarzy 1 - dodaj komentarz Miejsce: Słoneczne, Bukowe, Majowe Tagi: kultura teatr polski szc... teatry szczecin spektakle szczec...

„Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść” – śpiewa Grzegorz Markowski i moim zdaniem wiele osób powinno sobie wziąć do serca.

Są tacy artyści, którzy w pewnym momencie powinni odejść na emeryturę, wtedy, kiedy jeszcze mogą to zrobić z godnością. Tak jak zrobił to Jerzy Stuhr. Po wielu latach pracy w teatrze, w którym zagrał mnóstwo fantastycznych ról, obwieścił wszystkim, że rola w „32 omdleniach” w Teatrze Polonia Krystyny Jandy, to jego ostatnia rola teatralna. I dobrze, bo sądząc po recenzjach, Jerzy Stuhr żegna się z teatrem w glorii chwały.

Teatr jest trudniejszą sztuką niż film. Tam nie gra się kilkuminutowych scen, tylko ponadgodzinne przedstawienia, które wymagają dużej sprawności fizycznej aktorów, więc aktor trochę jak sportowiec, w pewnym wieku może nie mieć siły, żeby to wytrzymać.

Tak długi wstęp nasunął mi się po obejrzeniu przedstawienia „Gazeta zawsze spada
papierem do góry” w Teatrze Polskim. Autorem scenariusza, reżyserem i odtwórcą głównej roli jest tu Stanisław Tym. Artysta, który, moim zdaniem, powinien już dawno zejść ze sceny.

W trakcie spektaklu był bardzo słabym ogniwem. Jest człowiekiem starszym i chodzenie po scenie sprawia mu wyraźna trudność. Często myli tekst, a do tego dochodzą problemy z dykcją.

Pisanie teoretycznie wymaga mniej wysiłku fizycznego, a więcej intelektualnego, ale z tym tez nie jest najlepiej. To miała być satyra na współczesną polską rzeczywistość polityczno-gospodarczą. Przez willę głównych bohaterów przewijają się elity (i elitki) załatwiające swoje interesy (lub interesiki). Ma być zabawnie z odwołaniem do rzeczywistości, ale jest raczej żałośnie. Żarty grubą nicią szyte, takie popłuczyny po „Misiu”. Zapewne nie przez przypadek na scenie pojawia się wielka maskotka misia, który pochodzi jeszcze z czasów PRL, a główny bohater ma na imię Ryszard.

Najgorsze jednak czeka nas na koniec. Aktorzy śpiewają i tańczą jak w najgorszych czasach kabaretu Olgi Lipińskiej. Tekstu piosenki nawet nie przytoczę, jest tak żenujący.

Komedia? Tu trzeba płakać, a nie się smiać.



zgłoś nadużycie
Komentarze
Yta Yta
z Ćwiklińskej też zrobiono Dodane

kukłę pod koniec.Obwożono nawet wtedy gdy zdarzały Jej się przykre "niespodzianki'na scenie:(((.

Dodaj swój komentarz:

Małgorzata Klim...

Małgorzata Klimczak

X Miejsce w rankingu

Jestem dziennikarką w redakcji "MM Moje Miasto". Zajmuję się dzielnicami leżącymi na prawobrzeżu, a także kulturą i edukacją. Piszę o wydarzeniach kulturalnych, a także o ciężkim życiu studentów i uczniów. tel. 091 481 33 53 malgorzata.klimczak@mediaregionalne.pl GG 3239645