*

"Lincz" w szczecińskich kinach

Dodane 2011-05-13 17.14, komentarzy 2 - dodaj komentarz Miejsce: Słoneczne, Bukowe, Majowe Tagi: kino szczecin filmy szczecin

Na przedpremierowym pokazie filmu „Lincz” w reżyserii Krzysztofa Łukaszewicza w szczecińskim kinie Helios siedziałam obok Wiesława Komasy, aktora, który zagrał Jarosława Zaranka, 60-letniego recydywistę terroryzującego kilka mazurskich wiosek.

Podczas najbardziej drastycznych scen aktor pochylał głowę i starał się nie patrzeć.

Scenariusz jest inspirowany głośną sprawą, która się wydarzyła we Włodowie. W mazurskiej wsi zamordowany zostaje 60-letni mężczyzna. W morderstwo zamieszanych jest sześciu miejscowych. Denat okazuje się być recydywistą, który przez lata terroryzował okoliczne wsie i jej mieszkańców. Miejscowi, dotychczas nie karani, oskarżeni o morderstwo ze szczególnym okrucieństwem, zostają wchłonięci w tryby bezwzględnej machiny śledczej i sądowniczej. Mieszkańcy wsi, na czele z rodzinami oskarżonych, stają do walki o ich uniewinnienie.

Kiedy po pokazie rozmawiałam z koleżanką, Wiesław Komasa minął nas i sympatycznie się uśmiechnął, a moja koleżanka powiedziała:

- Przeszedł mnie dreszcz strachu kiedy tak na mnie spojrzał.

Wiesław Komasa jako Zaranek rzeczywiście budzi grozę. To człowiek – bestia. Człowiek, który nie ma w sobie prawie nic z człowieka. Ten dreszcz strachu to tylko komplement dla aktora, który zagrał swoją postać rewelacyjnie.

Trzeba przyznać, że aktorstwo w tym filmie jest na bardzo wysokim poziomie. Zarówno pierwszy jak i drugi plan. Role braci Gradów zagrane przez Leszka Lichotę, Łukasza Simlata i Macieja Mikołajczyka są zagrane bezbłędnie. Dobrze wypadają kobiety w drugim planie, jako zony i matki. Z przyjemnością ogląda się w filmie szczecińskich aktorów – Konrada Pawickiego, Magdalenę Myszkiewicz, Jacka Polaczka i Pawła Niczewskiego. Ten ostatni miał tylko jedna scenę, mniej więcej minutową, ale tak wyrazistą, że długo się o niej myśli.

Ja nie zasłaniałam oczu podczas projekcji. Patrzyłam jak zahipnotyzowana. I stwierdziłam, że dawno nie widziałam tak dobrze zrealizowanego filmu. Tak ciekawego, dobrze napisanego, dobrze wyreżyserowanego, dobrze zagranego.

Cieszę się, że autorem jest szczecinianin. To debiut pełnometrażowy Krzysztofa Łukaszewicza, ale już nagrodzony Grand Prix na festiwalu „Młodzi i film”. Widzowie wychodzili z kina pełni uznania. Polecam. Mocny, dobry, wbijający w krzesło film.

zgłoś nadużycie
Komentarze
Yta Yta
opowiadał w TVN 24 Dodane

jak to jeżdził do tej wsi i rozmawiał z mieszkańcami.Chciał jak najbardziej przybliżyć scenariusz do realiów.Komasa w pierwszej chwili odmówił grania tej postaci ale ...udało się:)

bolus bolus
dobrze , że powstają takie filmy.. Dodane

..to też kawał współczesnej historii..

Dodaj swój komentarz:

Małgorzata Klim...

Małgorzata Klimczak

X Miejsce w rankingu

Jestem dziennikarką w redakcji "MM Moje Miasto". Zajmuję się dzielnicami leżącymi na prawobrzeżu, a także kulturą i edukacją. Piszę o wydarzeniach kulturalnych, a także o ciężkim życiu studentów i uczniów. tel. 091 481 33 53 malgorzata.klimczak@mediaregionalne.pl GG 3239645