*

Kontrapunkt 2011: Przerost formy nad treścią

Dodane 2011-04-16 09.03, komentarzy 0 - dodaj komentarz Miejsce: Słoneczne, Bukowe, Majowe Tagi: kontrapunkt 2011 festiwale szczec... teatry szczecin spektakle szczec...

- To przedstawienie powinno się pokazywać studentom reżyserii jako przykład jak można zepsuć dobry tekst – powiedziała moja sąsiadka po obejrzeniu „Utworu o Matce i Ojczyźnie” w reżyserii Jana Klaty.

Jakiś czas temu w jednej z gazet ogólnopolskich przeczytałam, że ten spektakl Teatru Polskiego we Wrocławiu to polska prapremiera. Ktoś najwyraźniej zapomniał, że polska prapremiera była kilka miesięcy wcześniej w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Trochę zrobiło mi się przykro, że Szczecin po raz kolejny nie został zauważony. Ale trudno, wiadomo, że Jan Klata to reżyser „z nazwiskiem” i nie dziwią recenzje pełne uznania dla jego przedstawienia. O Klacie się pisze dobrze. Zazwyczaj.

Widziałam na Kontrapunkcie dwa jego przedstawienia „Trylogię” i „Transfer”. Oba były naprawdę dobre, dlatego z niecierpliwością czekałam na „Utwór…”. Nie było warto. Podzielam zdanie mojej sąsiadki.
Całkowity przerost formy nad treścią, która całkowicie się gdzieś zagubiła. Gdybym wcześniej nie widziała szczecińskiego przedstawienia w reżyserii Marcina Libera, nie wiedziałabym o co chodzi. A przecież treść jest bardzo poruszająca. Trudne relacje matki i córki, a w tle wszystkie polskie fobie.

W Teatrze Współczesnym z zapartym tchem oglądaliśmy toczącą się małą wojenkę między matką (Irena Jun) i córką (Beata Zygarlicka). Każdy z widzów czuł niesamowitą energię między aktorkami, nienawiść matki i córki. W spektaklu Klaty tego nie było. Matkę i córkę na zmianę grało kilka aktorek i jeden aktor. Poprzez śpiewy i dziwaczne buszmeńskie tańce mieli pokazać polskie współczesne bagno i polską historię.

Nie udało się. Po kilkunastu minutach przestałam śledzić wątki i zaczęłam myśleć o zupełnie innych sprawach.

To chyba największe rozczarowanie tego festiwalu. Chociaż może większym było ostatnie konkursowe przedstawienie „Global anatomy” z Belgii, w którym dwóch nagich mężczyzn biegało po scenie i siadało gołymi tyłkami na margarynie (a może to było masło?).



zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz:

Małgorzata Klim...

Małgorzata Klimczak

X Miejsce w rankingu

Jestem dziennikarką w redakcji "MM Moje Miasto". Zajmuję się dzielnicami leżącymi na prawobrzeżu, a także kulturą i edukacją. Piszę o wydarzeniach kulturalnych, a także o ciężkim życiu studentów i uczniów. tel. 091 481 33 53 malgorzata.klimczak@mediaregionalne.pl GG 3239645