31 grudnia napisałam, że rok 2010 był dobry dla szczecińskiej kultury. Po ostatnim weekendzie muszę przyznać, że kolejny również zapowiada się ciekawie, bo zaczął się od mocnego uderzenia i to podwójnego. I wcale nie o muzykę rockową tu chodzi i nie o koncerty.
Mocne uderzenie to „Judyta” w reżyserii Wojciecha Klemma w Teatrze Współczesnym. Już dawno nie widziałam tak dobrego przedstawienia w Szczecinie. Właściwie od „Utworu o matce i ojczyźnie”, a to było kilka miesięcy temu.
„Judyta” wbija w fotel i przyciąga uwagę przez dwie godziny. Niektórzy zapominają nawet o żuciu gumy i robieniu skwaszonych min, które mają oznaczać dezaprobatę i znudzenie, tak często spotykane na widowni.
Judyta i „Judyta”, bo mowa zarówno o głównej bohaterce, jak i o całym przedstawieniu.
Martę Malikowską-Szymkiewicz znam ze sceny doskonale, bo przez kilka sezonów pracowała w naszym Teatrze Współczesnym i pokazała się z jak najlepszej strony. Znam jej sceniczną energię, umiejętności, talent. Wiedziałam czego się spodziewać i nie zawiodłam się.
Wojtka Klemma nie znałam. Robił przedstawienia w Niemczech i w Polsce, ale ich nie oglądałam. Tym lepiej, bo z przyjemnością obserwowałam jak na scenie powstaje dzieło sztuki poprowadzone przez prawdziwego profesjonalistę i wizjonera sztuki. Rozwiązania sceniczne, powtórzenia ruchowe, choreografia, muzyka, wszystko to rozwiązane jest nowocześnie i ciekawie. Reżyser nie chwyta się środków ani zbyt wyszukanych, ani zbyt udziwnionych, wszystko jest w odpowiedniej dawce.
Ale co najważniejsze, spektakl Klemma opowiada historię, a tego w teatrze w ostatnim czasie trochę brakowało. Taką prawdziwą historię ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. I Okazuje się, że można, że teatr z historią nie musi być skostniały i nudny.
Po spektaklu usłyszałam, że to przedstawienie trzeba zobaczyć więcej niż jeden raz, żeby go spokojnie zobaczyć, poczuć wszystkie emocje, pomieścić to w sobie. Duży sukces Teatru Współczesnego.
I Jeszcze słowo o wystawie, która zapoczątkowała nowy cykl wystaw w Brama Jazz Cafe. Młodzi artyści, sztuka ulicy, która się bardzo dobrze rozwija w Szczecinie, trafia do galerii. Warto ją zauważyć. Nie będzie nudno, nie trzeba chodzić w kapciach i uważać, żeby pani pilnująca porządku zwracała uwagę, że nie dotyka się eksponatów. Można się wybrać do Brama Jazz Cafe na kawę lub drinka i przyjrzeć się pracom, która tam będą gdzieś wokół. Można nawet coś kupić jak się spodoba. Co miesiąc ktoś inny i tak do końca roku.
Początek roku w kulturze mamy dobry, liczę, że tak już będzie do końca.
Na dobry początek roku
Małgorzata Klim...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 1467
- Wpisów na blogu: 344
- Komentarzy: 3968
- Miejsc na mapie: 307


ciekawe, rzeczywiście brzmi zachęcająco
Kultury nie należy PLANOWAĆ w urzędach!
Artysta sam się obroni. Swoją twórczością!