Pogawędka ze szczecińskim taksówkarzem
Pogadaliśmy sobie ze szczecińskim taksówkarzem, który jak się okazało po ponad 20 latach przyjechał z Niemiec, a konkretnie z Dortmundu.
Zapytałem, co go skłoniło do powrotu. Odpowiedział, że zawsze czuł się patriotą i zawsze to planował. Wyjechał za granicę aby się dorobić, korzystać z demokratycznej wolności (odwiedził i zjechał pół świata) i wrócić bogatszym nie tylko finansowo, ale i duchowo (intelektualnie).
Ostatnio tak go ciągnęło do kraju, że porzucił nawet dobrze urządzoną rodzinę (która w przeciwieństwie do niego ani myśli wracać do Polski), tym bardziej że w Dortmundzie i okolicy brak pracy a czuł się już za „stary” do pracy fizycznej. Oczywiście już wcześniej przygotował się do powrotu kupując w Szczecinie pół domku i występując o licencję na taksówkarza.
Zapytałem go czy zarobki na taksówce go satysfakcjonują. Odpowiedział, że nie za bardzo, bo przyzwyczaił się już do wyższego standardu życia, ale mieszkanie i pobyt w ukochanym mieście rekompensuje mu część tych niedogodności. Tym bardziej, że taksówkarz, jak ksiądz na spowiedzi, wysłuchuje zwierzeń wielu pasażerów.
Okazałem się nietypowym pasażerem, ale kontynuowałem. Zapytałem, co go w Szczecinie bulwersuje, po tylu latach. Zadał mi retoryczne pytanie dlaczego Szczecin rozbudowuje się na zachód (Przecław, Warzymice, Bezrzecze, Wołczkowo), w kierunku opuszczonej prawie części Niemiec, zamiast na wschód (Dabie, Klęskowo, Płonia, Sławocisze) w stronę Polski, w kierunku Stargardu Szczecińskiego. Nie umiałem mu odpowiedzieć, gdyż decyzja o kierunku rozwoju Szczecina, jest też dla mnie kompletnie niezrozumiała.
Weszliśmy też na temat spalarni śmieci, którą miasto chce uruchomić na na Ostrowie Grabowskim. To jakieś nieporozumienie perorował taksówkarz, w Szczecinie Róża Wiatrów jest skierowana na wschód, czyli na prawobrzeże (Słoneczne, Zdroje itd.) a nikt nie zagwarantuje, że w różnych fazach spalania nie będzie śmierdzieć ze spalarni.
Opowiadał, że gdy przejeżdżał przez Arnhem w Holandii (przy granicy niemieckiej), w której jest ekologiczna spalarnia, to jednak było czuć nieprzyjemny zapach. Pytani mieszkańcy nic nie czuli, jednak przejezdny wyczuwał go wyraźnie. To chyba tak na zasadzie przyzwyczajenia, tak jak mieszkaniec Polic nie czuje (nie rejestruje) śmierdzących zapachów Zakładów Chemicznych „Police”, a przyjezdny zawsze poczuje, tak spalarnia na Ostrowie Grabowskim zasmrodzi (zmieni walory atmosferyczne) Puszczy Bukowej, marin nad jeziorem Dąbie itp.
Pogawędka ze szczecińskim taksówkarzem
von sadow
426 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 197
- Wpisów na blogu: 118
- Komentarzy: 905
- Miejsc na mapie: 4


nasza ma być nowocześniejsza od tej w Arnhem..a być musi jak najszybciej..i oby to jeszcze sensownie przetwarzano , np.do budowy nasypów czy wałów pp..
aby wiatry spaliny były wywiewane tam, gdzie ludzi nie było.
Potem w Szczecinie wywieziona do Sovieckiego Sojuza Elektrownię na nowo Nimcy na polskie zamówienie wyposażyli w turbiny i kotły na węgiel.Władcy kazali Elektrownię domami mieszkalnymi obudować.
Wynikiem tego czyste wieczorem auta mieszkańców pobliskich domów rano były brudne, bo na noc elektrofiltry wyłączano.Oczywiście Polacy też to świństwo wdychają.
Potem jeszcze na Zachód od Szczecina Chemiczne Police dobudowano aby truć lepiej Szczecinian .
Taki "Chemiczny Ali", jak ten słynny morderca w Iraku.
Potem na wschodzie Szczecina zbudowano Osiedla i...aby tam ludzie byli lepiej truci,Władcy zdecydowali że zbuduje się apalarnię śmieci na zachód od tych Osiedli.Na Ostrowie Grabowskim.
Bo w Szczecinie wiatry to przeważnie wieja zachodnie.
Czy to zbrodnicza działalność ,. czy tylko głupota?
Bo Autorze, nie tylko to co śmierdzi truje mieszkańców.