Lata 90. poprzedniego wieku i pierwsza dekada obecnego przyniosły szalony rozwój motoryzacji w Polsce. Niestety za rozwojem motoryzacji nie poszła budowa infrastruktury drogowej, parkingów. Skutki tego widzimy codziennie, w mieście i na osiedlach.
Samochody parkują wszędzie: na chodnikach, trawnikach, na ulicach, w podwójnych rzędach na chodnikach i na ulicach, co najlepiej widać późnym wieczorem i rano, jeszcze przed wyruszeniem kierowców do pracy i w trasę. Zawsze zastanawiałam się, jak radzą sobie z wyjechaniem samochody ustawione w takich podwójnych rzędach parkujących, muszą chyba popełniać wykroczenia drogowe aby wyjechać i rozpocząć jazdę.
Takie podwójne rzędy parkujących (jeden rząd na chodniku, drugi na ulicy) samochodów rzuciły mi się w oczy na ul. Henryka Pobożnego (plac Mickiewicza), a nawet aby daleko nie szukać na ul. Sierpowej. Zresztą na ul. Sierpowej po drugiej stronie ulicy, zastawiając większą część chodnika też parkują samochody, zostawiając tylko jedno pasmo do przejazdu, na mijankę.
Podobnie ma się sprawa na ul. Boryny, zastawianej nagminnie przez parkujące samochody. To prawda, że większość osiedli była budowana, gdy samochód był towarem luksusowym, jednak jest jeszcze na osiedlach wiele pustych placów, nieużytków, na których mogłoby powstać parkingi i miejsca postojowe.
Na pewno problemu nie rozwiąże też stawianie dodatkowych znaków zakazów parkowania. Kierowcy, parkują nawet na wydzielonych trasach dla pieszych oddzielonych linią ciągłą, co zaobserwowałam ostatnio na Plantowej, chociaż przy Hotelu Park było tyle pustych miejsc postojowych.


Za wyjątkiem Władców Szczecina.
Ale gdy stawiając zakazy nie dając nic w zamian czyni się wszystkich kierowców potencjalnymi, wystraszonymi przestępcami.
I o to chodzi.
Daj kierowce - paragraf będzie.
Stare kołchozowe metody
I stawianie żółtych płotów z torowiskami w Paryskich Bulwarach Szczecina
Ma być tak jak jest
Szansy na rower niema.