Kilkanaście dni temu Federalny Urząd Statystyczny ogłosił, że prawie co szósty obywatel Niemiec jest biedny. Odsetek ubogich wyniósł w 2008 r 15,5 procent, powiększając o 0,3 procenta wskaźnik z roku poprzedniego.
W przypadku osoby samotnej w Niemczech za granicę ubóstwa uznano miesięczne dochody nie większe niż 930 euro (tj. 3704,67 zł wg aktualnego kursu złotego). W przypadku czteroosobowej rodziny: rodzice i dwoje dzieci próg ubóstwa to miesięczny dochód nie przekraczający 1950 euro (7642,05 zł wg aktualnego kursu złotego).
W związku z wyborami samorządowymi, a w najbliższym roku terminem wyborów do sejmu i senatu, zwracam się z przesłaniem do przedstawicieli wybieranych i do rządu polskiego „Doprowadźcie nas do granicy niemieckiej biedy” . Zamiast szafować i tak nierealną „kiełbasą wyborczą”, skupcie się na jednym postulacie wyborczym: doprowadzeniu naszych dochodów w granice niemieckiej biedy.
Ponieważ ceny w Polsce osiągnęły, a nawet przewyższyły (lekarstwa, sprzęt elektroniczny itp.) poziom cen w zachodniej Europie, nadszedł już czas aby i nasze dochody zbliżyły się chociaż do niemieckiej granicy ubóstwa. Jeżeli nasi eurodeputowani, mogą pobierać wynagrodzenie (diety poselskie) zbliżone do zarobków europosłów z zachodniej Europy, podarujcie nam chociaż niemiecką biedę!


Może podarujcie nam chociaż grecką biedę (najniższa grecka emerytura 2200 zł, przy naszej 730 zł), to też będziemy szczęśliwi!