Czas na zaprezentowanie Wam przedostatniej części tatrzańskiej wyprawy, oto dzień 5 i 6.
DZIEŃ 5:
Murowaniec - szlak żółty - sz. czarny - Świnicka Przełęcz (2051) - sz. czerwony - Świnica (2301) - Murowaniec (powrót tą samą drogą)
Rankiem przywitało nas słońce i bezchmurne niebo. Raźnym krokiem ruszyliśmy więc na podbój Świnicy. Piękna pogoda zaczęła się jednak zmieniać, gdy doszliśmy na Świnicką Przełęcz. Zmiany początkowo były niewinne: białe baranki na niebie i lekki chłodny wiatr. Wchodząc na Świnicę byliśmy zdziwieni ulokowaniem łańcuchów, były one w miejscach, które nie sprawiały najmniejszych trudności. (Dopiero przy schodzeniu doceniliśmy ich obecność). Droga nie była trudna, jedynie tuż przed samym wierzchołkiem jest trudna pionowa ściana - w pewnym momencie brakuje chwytów i trzeba się nieźle nagłowić, oczywiście tu łańcuchów nie ma, bo i po co. Na szczycie piękne widoki. Jednak nadciągające chmury i silny zimny wiatr zmusił nas do szybkiego podziwiania i jeszcze szybszego schodzenia. Na przełęczy już wiedzieliśmy, że musimy zmienić plany (chcieliśmy wracać przez Liliowe), więc wróciliśmy tą samą drogą. I znów udało się nam umknąć ulewie :-)
DZIEŃ 6:
Murowaniec - sz. żółty - Krzyżne (2155) - sz. czerwony - Skrajny Granat (Orla Perć) - sz. żółty - sz. niebieski - Murowaniec.
Wielka wyprawa na Granaty. Tyle niestworzonych historii krąży o Orlej Perci i Granatach, że przyznam się, że troszkę tej wyprawy się obawiałam. Po konsultacjach ze współmieszkańcami pokoju w schronisku, zmieniliśmy przebieg trasy. Chcieliśmy iść od Skrajnego Granatu do Krzyżnego, ostatecznie zrobiliśmy na odwrót i bardzo byłam rada, że tak się stało.Wprawdzie droga na Krzyżne żółtym szlakiem jest monotonna, i po minięciu Czerwonego Stawu miałam jej serdecznie dość. Gdy wdrapaliśmy się na Krzyżne, pogoda spłatała nam figla: od strony żółtego szlaku było piękne słońce, od strony czerwonego - wielka, mleczna chmura. Chmury dosłownie uczepiły się szczytów Orlej Perci i ani myślały się ulotnić. Tym oto sposobem, zostaliśmy pozbawieni pięknych, i ponoć mrożących krew widoków. Cała trasa szczytami jest utkana łańcuchami. Od Krzyżnego nie ma zdjęć widoków gdyż: nie było ich widać. Ponadto dbając o własne bezpieczeństwo wpinaliśmy się do łańcuchów karabinkami, które poprzez lonże były połączone z uprzężą. Przyznam, że dawało to duży komfort psychiczny, zwłaszcza, gdy miało się iść 5m przy pionowej ścianie po żlebie o szerokości 3 cm, nad przepaścią 2000m.
TATRY cz 3
green
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 1
- Wpisów na blogu: 159
- Komentarzy: 938
- Miejsc na mapie: 75


prawie 45 lat minęło jak tam łaziłam - przełęcz Zawrat i widok na Dolinę Pięciu Stawów - ale to już było - widziałam i nikt mi tego nie zabierze - chacha
Trasy przepiękne i duży wyczyn. Pamiętam ten odcinek Orlej i kilometry łańcuchów. ;) Nam pogoda dała piękne widoki w chmurach. Pozdrawiam. :)
... można zamknąć oczy, przyłożyć głowę do poduszki i patrzeć, patrzeć, patrzeć :)
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,wizytka1.html