Tak od dłuższego czasu planowałem sobie co zrobię w wakacje: miałem wziąć tydzień wolnego, odpocząć, odstresować się i później wrócić do codzienności i spraw, dzięki którym ta codzienność każdego dnia jest inna:) A tu nagle wyskoczyło to...
Już od dwóch tygodni nie planuję niczego. Chociaż może planuję, ale bardziej długoterminowo... Wylądowałem na odludziu, gdzie całe szczęście dzięki przyjacielowi mam dostęp do neta. Jest zajebiście gorąco, nie ma klimatyzacji... Co prawda co jakiś czas mam możliwość powrotu i załatwienia kilku spraw, ale po kilku godzinach ponowne wezwanie... Gehenna miała skończyć się w piątek, jednak w czwartek kolejny sygnał, że trzeba zostać i kontynuować "projekt". I zapowiada się kolejny tydzień przy jego realizacji... z kilkugodzinnymi przerwami i wypadami na miasto, by móc popracować i zrealizować zlecenia.
Płakać czy cieszyć się - oto jest pytanie. Najważniejsze jednak, że po zakończeniu projektu wszystko powinno wrócić do stanu sprzed jego rozpoczęcia. Czy tak będzie? Obaczy się...
I trochę ochłody na upalne dni dla Was... fajna reklamka:P


Jak to mówią "Nie ma być kibel, ma być dobrze!" ;)
dasz radę!!