Kiedyś był to najpiękniejszy ogród przydomowy na dzielnicy. Pełno było w nim kolorowych kwiatów, roślin ozdobnych, rosła w nim nawet magnolia. Znajdował się przy jedynym starym domu nr 7, wśród budownictwa spółdzielczego po parzystej stronie ulicy Boryny. Jeszcze kilka lat temu mógł śmiało brać udział w konkursie „Cały Szczecin w Kwiatach”.
Ogródkiem skrupulatnie opiekowała się jedna z mieszkanek starego budynku. Hodowała piękne kwiaty, bo chyba też nimi handlowała. Jednak lata leciały, kobieta zestarzała się, miała coraz mniej sił aby utrzymywać w pięknym zakwieconym stanie swój ogródek. Obecnie w ogóle nie widać jej jużw ogródku (może zmarła).
Nawet najpiękniejszy opuszczony ogródek, w ciągu dwóch, trzech lat zamienia się w zachwaszczony i zachaszczony nieużytek. Obecnie ogródek opanowały chwasty i chaszcze wysokości metra z kwitnącym perzem, który wkrótce rozsieje się i przedostanie się na trawniki. To ciekawe, że nikt z mieszkańców starego domu nie przejął schedy po staruszce.
Dziwne jest też, że nikomu z mieszkańców starego domu nr 7 przy ul Boryny nie przeszkadza ten zachwaszczony i zachaszczony ogród przed domem, nie przeszkadza też administracji domu, służbie miejskiej. Może tak musi być, w każdym razie ja przyznaje mu tytuł „anty ogrodu roku”.


Jest wiecej takich ogrodów. pasjonat
... i czas. Może właśnie tego brakuje. Pasjonat słusznie pisze, że takich miejsc (ogrodów) jest więcej. Należy jeszcze pamiętać, że takie przydomowe ogrody są utrzymywane/hodowane ze swoich środków, których też może brakować. Nie ma żadnej motywacji zew. aby o nie dbać. Dbają ci co mają serce, czas i na to środki.
Przecież to oni biora pieniążki Spółdzielców aby nie był to "zachwaszczony i zachaszczony nieużytek.który opanowały chwasty i chaszcze wysokości metra z kwitnącym perzem ".
..opiekunka ogródka dostawała nawet nagrody i dyplomy od SM Dąb..Poprosiła kiedyś Spółdzielnie o możliwość korzystania z kranu , który znajduje się przy ogródku , gdyż nie dawała już rady nosić wiader po schodach .Zgody nie otrzymała .Podlewała rośliny przez okno...Ochlapała kogoś..Następnego dnia zobaczyła ogródek zdewastowany , części roślin brakowało..I tak skończyła się jej przygoda z ogródkiem .