Pięć lat temu razem z Lechem Kaczyńskim do Pałacu Prezydenckiego trafiły dwa koty: Rudolf i Molly oraz dwa psy: Tytus i Lula.
Czarno-biały Rudolf, zanim trafił na prezydenckie salony, wabił się Pan Prezes i przebywał w Schronisku na Paluchu. Rudolf był maskotką podczas akcji zbierania pieniędzy na warszawskie schronisko i właśnie wtedy wypatrzyła go Maria Kaczyńska.
Szarobura kotka Molly wsiadła do samochodu, którym Lech Kaczyński miał jechać do Warszawy. Molly trafiła do domu Kaczyńskich, w którym natychmiast zaprzyjaźniła się z Rudolfem.
Łaciata kundelka Lula, błąkała się przez kilka dni po stacji benzynowej w Mławie. Wycieńczoną psinę Lech Kaczyński zabrał do domu w Sopocie.
Jedynie Tytus – czarny terrier szkocki – był zwierzakiem kupionym.
W tej chwili w Pałacu został Rudolf i Lula, bo Tytus i Molly zdechły w ubiegłym roku.
Za: onet.pl


..gotowych przygarnąć zwierzaki..ale chyba pozostaną w rodzinie..Inna sprawa ,że np.koty przywiązuje się bardziej do miejsca niż do czlowieka..*(