W Poniedziałek rano jeszcze sypało. Już po pierwszym wyjrzeniu przez okno wiadomo było czego można się spodziewać.
Postanowiłem zrobić kilka zdjęć, no bo przez to ocieplenie klimatu nie wiadomo, czy jeszcze kiedyś zobaczę na własne oczy taki śnieg za oknem.
Jasnowidze krajowi (Ojciec Klimuszko?) niedawno "jasno widzieli", że mamy już niedługo przez okno zrywać dojrzewające pomarańcze... ale jak dotychczas nie wygląda na to... Choć wiadomo że biegun północny magnetyczny stale się przesuwa w stosunku do geograficznego, teraz w kierunku Rosji, kilkadziesiąt kilometrów rocznie, więc może z tym "przebiegunowaniem" to coś jest "na rzeczy"?
A to są jakieś jagódki, chciałbym aby to było danie dla ptaszków "jagódki na zimno", ale niestety nie wiem jak to jest...
To jest chyba tak zwana "okiść" - czyli zwały śniegu zatrzymujące się na galęziach drzew i tak obciążajace te gałęzie , że łamią się one a przy okazji spadania czasem zrywają linie napowietrzne elektryczne lub telefoniczne. W tym przypadku na szczęście nie grozi...
Sygnalizator - choć "z trudnością" - działa... cały oblodzony...


jest fajne, i "czerwony komunista" :)
... skoro Ci się podobają, to wstawię do tekstu, będą łatwiej widoczne.
Mam niestety tylko cyfrowy kompakcik Canona a nie lustrzankę, ale cośtam, cośtam - można zrobić...
jak to powiedział wczoraj jeden pan odśnieżając śnieg: kiedyś ta zima musi być