*

Znów w mgnieniu oka polski statek tonie.Żona szypra nie żyje.Służby Ratownicze ludzi nie uratowaly.

Utworzono: 2009-09-21 10.34 - Ostatnia aktualizacja: 2009-09-21 10.34
Tagi:

Znów tragedia na Bałtyku.Certyfikowany statek w mgnieniu oka tonie!
Statek pasażerki wywożący w morze Turystów na wędkarskie połowy
zatonął w odległości 10 mil morskich na północny zachód od portu w Darłowie (Zachodniopomorskie). Z tonącej jednostki udało się ewakuować 8 z 9 płynących nią osób. Trwają poszukiwania pozostałej w nadbudówce żony dowódcy statku.
"Osiem uratowanych osób podjęły znajdujące się w pobliżu inne rybackie jednostki.
Do poszukiwań zaginionego SAR skierował statek ratowniczy SAR - 1500 'Tajfun' i łódź ratowniczą R-26 z bazy w Darłowie. W poszukiwaniach uczestniczy też śmigłowiec Marynarki Wojennej i samolot Straży Granicznej" - powiedział przedstawiciel Służb -Zawadzki
Komandor podporucznik Piotr Adamczak z biura prasowego Marynarki Wojennej powiedział PAP, że w rejonie poszukiwań przebywa obecnie śmigłowiec W-3RM Anakonda z Gdyni Babich Dołów, w gotowości utrzymywany jest zaś śmigłowiec Mi-14 PS z bazy w Darłowie.-żródło - Rzeczpospolita i inne.
Znów tuż przy brzegu, przy bazie helikopterów Ratowniczych w Darłowie zatonął w mgnieniu oka polski statek z ludźmi, w tym pasażerami na pokładzie!
Kto wydał certyfikat bezpieczeństwa dla statku z pasażerami na pokładzie,który tonie w mgnieniu sekundy!
Czy ten sam co na pogłębiarkę Rozgwiazda cz kuter WŁA 127 które też błyskawicznie zatonęły z całymi Załogami.
Rozbitków ratują kutry rybackie. Nie Służby Ratownicze RP.
Służby ratownicze jak zwykle ruszają na akcje ratowania zwłok ,nie żywych ludzi.
Przecież nie tak dawno też błyskawicznie zatonęła z całą Załogą tuż przy brzegu pogłębiarka Rozgwiazda.I przy Bornholmie kuter WŁA 127
Tam też służby ratownicze nie żywych, lecz zwłoki ratowały.
A do RPO Pan Dyrektor ważnego Urzędu napisał,że wszystko jest cacy!!!!!!!!!!!
Czy na prawdę ludzie myszą ginąć na tonących błyskawicznie polskich statkach, a satysfakcją ma być to,że kapitan schodzi ostatni?
Nie tym razem .I słusznie kapitan zrobi,że nie trzymał się tonącego statku aby z nim utonąć jak Pan Dyrektor Ważnego Urzędu sugeruje.
Przecież to by jego żonie życia nie przywróciło,Panie Dyrektorze!
Służby jak zwykle tylko zwłoki usiłowały uratować.
Jakże to odmienne od tego,co jest w normalnym Świecie w moim blogu niedawno pokazane.
Na Filipinach z prawie 1000 rozbitków promu - tylko 2 osoby zaginione.Na statku HERA - wszyscy uratowani.
Filipińskie służby ratownicze żywych ludzi,nie zwłoki ratowały..
W Macedonii odpowiedzialny kapitan za śmierć ludzi zatopionego statku natychmiast aresztowany.A w Chinach kapitan też aresztowany po kolizji i śmierci ludzi.
A w Polsce osoby wydający Certyfikat Bezpieczeństwa na statki w mgnieniu oka tonące bezkarne pozostają.
Załączone fotki pobrane są własnością ich autora Marcina M szt.3, oraz moje i podlegają ochronie prawnej w zakresie zakazu rozpowszechniania.

zgłoś nadużycie
Komentarze
adams99 adams99
Tym razem w większości się zgadzam :) Dodane

Dla mnie również jest dziwne poderwanie wiatraka z Babich Dołów zamiast z Darłowa. Dyżur tam pełniony jest 24/24 więc Mi-14 PS powinien być w gotowości do akcji.

Co do prędkości akcji służb SAR - od stacji ratownictwa do miejsca wypadku było około 10nm - jasne jest, że będące w pobliżu kutry szybciej dotrą na miejsce niż łódź wypływająca z portu - fizyki nie da się oszukać.

David Stettiner David Stettiner
Dodane

fotka profilu:
tak namalował kapitan statku człowieka, który podstępnie ukarał Go za rzekomy brak wachtowego który w tym czasie odprowadzał kolegę tego faceta do kabiny kapitana.To portret konkretnej osoby,nie uogólniać.
Kiedyś w Klubie Kaskada taki facet nosił ksywę "Uszatek"

David Stettiner David Stettiner
Ręce opadają!!!! Dodane

Aby poruszyć sumienia,naturalnie musi być nieco przerysowanie.
Panie Adams 99!
Jeżeli by Pan przeczytał wyjaśnienia Pana Dyrektora ważnej instytucji do RPO w sprawie gwałtownego tonięcia Polskich statków, śmierci ludzi tym spowodowanych i braku skutecznego systemu ratowania tych ludzi.to pewnie by Pan zemdlał z wrażenia.
Że statki tona i giną ludzie to wg Pana Dyrektora to moja wina!
Tylko że ja Certyfikatów nie wydawałem,polskiej bandery nie kontrolowałem.Nawet na w ostatnim roku pracy,widząc podważanie moich ustaleń przez przełożonego związanego z polskim armatorem,
polskie statki obcej bandery o ile nie musiałem,nie kontrolowałem.
Bo niestety nawyki z PRL nie do zwalczenia były.
Przykład:
Opuszczenie szalupy 1 godzinę trwały! I statek nie został zatrzymany!
Pan Dyrektor uwaza ,że bezpieczeństwo ludzi tonącego statku zapewnia kapitan nie mając prawa zejść ze statku,jak nie ma pewności ze wszyscy już go opuścili.Na mechanika wysłanego Rozkładem Alarmowym tonącego statku nawet kilkanaście pięter w dół na dno do siłowni nigdy się nie doczeka.Po cóż ta ofiara?
Nie lepiej Rozkład Alarmowy zmienić?Pan Dyrektor tak nie uważa!
Jak nie jest pewien,to na dno z honorem?
To jest tchórzostwo.
Kapitan powinien żyć dalej i odpowiadać za swoje czyny!
Kapitan zatopionego stateczku żyje bezprawnie z tego wynika.
Pan Dyrektor pisze że mechanik w siłowni potrzebny jest aby szalupy za burtę zrzucić!One grawitacyjnie się opuszczają,Panie Dyrektorze.
Przecież to zakłamanie i fantastyczne wizje biurokraty.
Czy to nie są Sovieckie obyczaje?
Że kutry ratowały to normalne- blisko były.
Ale chodzi o szybkość działania i jednoosobowe kierownictwo jak np.jest w Szwecji.Tam oficer dyż.SAR wszystkimi służbami rządzi.
I nawet Premier nie ma prawa ingerować w jego decyzje!
Ja to widziałem na własne oczy.
ps.
Poprzedni komentarz przez przypadek wstawił automat - nie ma tutaj zastosowania.

adams99 adams99
Jeszcze jedno Dodane

Zaginiona chyba jest żona a nie córka kapitana.

David Stettiner David Stettiner
Dzieki za korekte - żona zgunęła Dodane

Przepraszam za błąd .
Moze ubior zaginionej "ogrodniczki i bluzka" doprowadził do pomyłki.Przeprzszam .W treci poprawiam.

Dodaj swój komentarz: