*

Ulewa na Gumieńcach- poprawiony materiał + zdjęcia

Dodane 2009-07-04 14.44, komentarzy 4 - dodaj komentarz Miejsce: Gumieńce Tagi: szczecin mm gumieńce burza ulewa

Kierowcy jadący ul. Krakowską ok. godz. 13:50-14:00 przecierali oczy ze zdumienia. Ulica dosłownie zamieniła się w rzekę.

Ok. godz. 14 nad Gumieńcami przeszła potężna ulewa, której towarzyszył silny wiatr i grad. W wyniku intensywnych opadów podtopiona została ulica Krakowska. Przejazd przez tą ulicę stał się niemożliwy. Studzienki nienadążały z przyjmowaniem wody. Stanęły samochody i autobusy. Kierowcy autobusów zmuszeni byli do oczekiwania na zejście wody, pasażerowie zostali zmuszeni do pieszej wycieczki.
Woda w tej chwili powoli opada. Mimo to apelujemy, aby na chwilę obecną starać się omijać ulicę Krakowską.



P.S.
Dla oka było to piękne, ten wiatr, deszcz i grad oraz piorun od czasu do czasu...po prostu cuda natury...no ale są konsekwencje tegoż piękna...niestety.

zgłoś nadużycie
Komentarze
Yta Yta
Plus za czujność... Dodane

ale idzie wytrzymać:))))

Brzydki_zły_i_szczery Brzydki_zły_i_szczery
... Dodane

bo tam źli ludzie mieszkają, centrum sodomni i gomorni, masonerii i innych depczących rydzykowe kapelusze w lesie :D
wszelkie kataklizmy to zawsze tam :P

woodoo woodoo
Taaaa Dodane

to trwało jakieś 10 min, ale właśnie wtedy musiałem iść tamtędy pieszo. Dopadło mnie w połowie drogi do domu. Ulewę przeczekałem pod wiśnią, ale jak zaczęło walić gradem to jakiś pan użyczył mi swojego garażu jako schronu. Całą wiśnię mu otrzepało. Podziękowania dla tego pana za schron.

Jarek_Jaz Jarek_Jaz
świetny materiał Dodane

na pewno weźmiemy do najbliższego wydania MM na Gumieńcach. U mnie w dzielnicy spokój, woda spłynęła z górki, żadnych potopów nie było. A jak inni czujni reporterzy?

Dodaj swój komentarz:

D.J.

D.J.

X Miejsce w rankingu

Pewnego słonecznego dnia, postanowiłem wybrać się w dłuższą podróż, gdzieś w nieznane, gdzie nikt jeszcze nie chodził i nie zbezcześcił tego miejsca swoim jestestwem. W związku z tym wziąłem portfel, buty, kurtkę, doświadczenie oraz wiedzę i poszedłem po rozum do głowy. Droga była długa i trudna. Ale w końcu trafiłem. A tam w tym rozumie gąszcz myśli minie otoczył, pnącza pomysłów i idei wszelakich...Usiadłem, więc, rozpaliłem ogień, by rozjaśnić okolice. I nagle oświecenie rozumu mego nastąpiło..:)