Razem z rodzinką mą postanowiliśmy przekazać trochę darów dla pogorzelców z Kamienia Pomorskiego... ("Jask"u"łki" dały radę :D....)
W tym celu udałem się do PCK z worem darów. Do tego jeszcze dołączyli się znajomi, paru ludzi pracujących i tak zebrało się to i owo. Może to niewiele, ale przynajmniej coś.
A w PCK ludzi dużo. Jedni wchodzili, drudzy wychodzili. Ruch jak w ulu. Pan który odbierał dary dla pogorzelców normalnie tonął pod stertami tych wszystkich paczek z żywnością, proszków do prania, płynów, szamponów, wielu innych środków higieny a także zabawek, maskotek etc...
Zadziwiające jak jedna tragedia zmobilizowała tylu ludzi do dobrych odruchów serca. Rzadko to się zdarza NAM współczesnym ludziom...ale może idą jakieś lepsze czasy? Przynajmniej w postawie moralnej...kto wie...mam nadzieję, że tak...
Mam również nadzieję, że poszkodowani wyjdą jakoś na prostą. Nic nie przezwycięży bólu po stracie najbliższych, ale żeby przynajmniej im się lżej żyło...Przed nimi długa droga do spokoju i normalnego życia :/


los ich ocalił widocznie mają tu coś jeszcze do zrobienia..
pisze.Ja bym nic....