Jest coś magicznego w psich historiach schroniskowych a im historia dłuższa tym bardziej magiczna. Każdego dnia poznajemy jej kawałek, kiedy pies po wyjściu ze schroniska się otwiera, pokazuje co i kogo lubi. A najmagiczniejsze jest to, że nie wraca do przeszłości tylko pokazuje nam jak szczęśliwa ma być jego przyszłość, prowadzi nas do znalezienia swojego szczęścia...
Kiedy nasze wolontariuszki dostrzegły Dropsa wśród schroniskowych nieszczęść wiedziały, że muszą go zabrać. Nieważny był wiek, płeć i wielkość. Ważne by zmienić jego los. Kiedy dowiedziałyśmy się, że to jeden z 19 psów z najdłuższym wyrokiem tym bardziej byłyśmy przekonane do słuszności swojego wyboru. Ma 6 lat i połowę swojego życia spędził w schronisku. Czas na ułaskawienie, kanapę, spacer, czułe słowa, przytulanie i głaskanie.
Pierwszy spacer ze schroniska do siedziby TOZ wypadł znakomicie. Ładne prowadzenie na smyczy, ogonek zawinięty w łuk radości, duma rozpierająca niewielkie ciało. Kiedy do Tozu weszła ta kupka nieszczęścia nikt nie zadawał zbędnych pytań, nikt nie mówił, że to się może nie udać. W ruch poszedł szampon, nożyczki, grzebienie, suszarka.... Cierpliwie znosił nasze zabiegi, chyba widział nasze łzy kiedy odkrywałyśmy pod wielkimi kołtunami blizny od licznych pogryzień i ran, kiedy zobaczyłyśmy, że prawie nie ma uszu... Ścięcie kilkunastocentymetrowych kołtunów odkrywało przed nami jego bolesną historię. Ile razy koledzy z boksu rozprawili się z nim tak boleśnie, ile razy walczył o swoje prawa... tego nie dowiemy się nigdy.
Drops po naszych zabiegach pielęgnacyjnych, badaniach lekarskich, zastrzykach zasnął tak głęboko w kącie biura, że wszyscy odruchowo chodzili na palcach by nie zburzyć tego pierwszego od trzech lat głębokiego, spokojnego snu, bez czuwania, bez lęku...
Dziś rano Drops radośnie nas przywitał, zabawom na śniegu nie było końca. Ganianie za piłeczką, radosne oszczekiwanie, trzymanie się w bliskiej odległości od opiekuna to radujące nasze serca sygnały, że Drops chce już tak żyć. Szczęśliwie, bezpiecznie, blisko człowieka. Nie stracił zaufania do ludzi, chce być blisko, by dumnie towarzyszyć swojemu Panu.
Szukamy więc Pana lub Pani, dla których wielka miłość Dropsa będzie w sam raz:) Wszystkich chętnych do jego adopcji zapraszamy do nas, do siedziby TOZ. Posłużymy za szczęśliwą swatkę.
Anna Kiepas-Kokot
TOZ O/Szczecin


że to schronisko to jakiś wielki niewypał i ciężki do przeżycia dla zwierząt obóz. Byłem tam kiedyś i bardzo mi się tam nie podobało. Smród niesamowity, hałas i ryk silników z placu obok. Obowiązkowo powinien tam być ekran dzwiękochłonny. MR