Dwa filmy, przy produkcji których brał udział Frank Miller, jeden z bardziej cenionych na świecie autorów komiksów, przyjąłem entuzjastycznie.
Pierwszy „Sin City” – ekranizacja komiksów Millera w reż. Roberta Rodrigueza był spełnionym snem o udanej ekranizacji komiksu. Zero superbohaterów, papierowych postaci i tandetnych, ogranych chwytów. Zamiast tego wierne odtworzenie mrocznego nastroju rysowanych obrazków, oraz pełna galeria tragicznych typów ludzkich – od kobiet upadłych po femme fatale, od cynicznych twardzieli po prawdziwe kanalie. Efekt wizualny - oszałamiający.
Komiksowym rozmachem „300” dało się zachwycić, choć o aktorstwie w tym przypadku mowy być nie mogło. W ekranizacji powieści graficznej Millera, opowiadającej o trzystu spartańskich śmiałkach stawiających czoło wielotysięcznej armii pod Termopilami, wrażenie robiły efekty specjalne i zastępy wymyślnych stworów. Śmieszyła „wrzaskliwa” maniera króla Leonidasa i setki podrobionych graficznie męskich muskularnych klat (choć może panie miałyby inne zdanie).
Dziś premiera „Spirit – duch miasta”, do reżyserii którego wybitny twórca komiksów zabrał się w pojedynkę. Na film wybierałem się „w ciemno”, zimnym prysznicem były pierwsze opinie recenzentów. Wynika z nich, że Miller poradził sobie tylko z warstwą wizualną filmu. Poległ przy fabule, dramaturgii i prowadzeniu aktorów. Doceniono autoironiczną rolę Scarlett Johansson, resztę równiuteńko spuszczając z wodą (w tym Samuela L. Jacksona i odtwórcę głównej roli). Czyżby w kinie czekał mnie zawód?
Spirit – Duch Miasta
Jarek_Jaz
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 21
- Wpisów na blogu: 40
- Komentarzy: 380
- Miejsc na mapie: 150


oglądałam nawet niedawno w Tv /nie pamietam która/HBO?Podobal mi się.ten mroczny nastrój i skróty komiksowe dobre i bez rozwlekania czytelne .Oczywiscie ,że podrysowane ale wiem co oglądam.jestem za:))