Uratował życie sportowcowi
Uczeń IV LO w Szczecinie 17-letni Marek Łagocki uratował życie znanemu szczecińskiemu bokserowi Leszkowi Sadowskiemu. Zdaniem lekarza, dzięki temu, że chłopak natychmiast udzielił pierwszej pomocy, mężczyzna żyje.
To był impuls czy znak od Boga, jakby mnie ktoś w tyłek kopnął i powiedział: „Marek leć!” - opowiada chłopak.
Brat uratowanego Zdzisław Sadowski mówi, że to pokazuje, iż dzisiejsza młodzież nie jest zła. Trzeba tylko umieć to dostrzec.
Do zdarzenia doszło 1 listopada około południa. Marek sprzedawał tego dnia kwiaty obok pizzerii przy pl. Kościuszki. W pewnej chwili zobaczył, że pan Leszek upada na ziemię, a stojący obok brat próbuje go przytrzymać. Według pana Zdzisława, to był wylew. Marek rzucił wszystko, podbiegł do mężczyzny i rozpoczął akcję reanimacyjną. Wkoło zebrało się kilkunastu gapiów, ale nikt nic nie robił.
- Zanikało tętno i oddech, źrenice były zwężone, siniały usta. Wiedziałem, że muszę działać szybko, bo już po kilkunastu sekundach dochodzi do niedotlenienia mózgu i nieodwracalnych zmian - opowiada chłopak. - Rozpiąłem kurtkę, kołnierzyk koszuli, poluzowałem ubranie i zacząłem: 30 uciśnięć i dwa wdechy... Trzy razy ten pan złapał oddech, ale był nieprzytomny.
Zdzisław Sadowski ma 83 lata, jego brat Leszek 81.
- Szliśmy z bratem na cmentarz. Obaj jesteśmy wdowcami - opowiada Zdzisław Sadowski. - Brat jako uczestnik II wojny światowej był w Brygadzie Pancernej Obrońców Westerplatte. Był reprezentantem Polski w boksie w wadze lekkiej. Wygrywał mistrzostwa.
Pogotowie przyjechało w ciągu siedmiu minut. Lekarz dyżurna pogratulowała Markowi fachowej reanimacji. Powiedziała, że gdyby nie on, zginąłby człowiek. Skąd wiedział, co robić?
- Jakiś pan, dwudziestoparoletni, mi pomógł. Nigdy nie uczyłem się praktycznej pierwszej pomocy, pamiętałem trochę teorii ze szkoły i oglądam czasem „Na dobre i na złe” - śmieje się chłopak. - Sztuczne oddychanie robiłem przez reklamówkę jednorazową, którą dała mi jakaś pani. Teraz kupiłem już sobie specjalny ustnik i noszę go w plecaku na wszelki wypadek. Człowiek stworzony jest do tego, żeby pomagać.
Zdzisław Sadowski po fachowym zachowaniu Marka sądził, że to student medycyny lub młody lekarz. Marek chodzi do drugiej klasy o profilu humanistyczno-medialnym w IV LO. W przyszłości chce zostać prawnikiem. Teraz wszyscy namawiają go, by wybrał medycynę.
- Nie mogę, mam za miękkie serce - mówi.
Kiedy karetka zabrała pana Leszka, obaj z panem Zdzisławem popłakali się na chodniku. Przez pięć dni mężczyzna leżał nieprzytomny na oddziale intensywnej terapii szpitala klinicznego na Pomorzanach. Marek codziennie dzwonił i pytał o jego stan.
- Odzyskał przytomność, poznał mnie i rozmawiał, z trudem, ale mówił - cieszy się pan Zdzisław.
Elżbieta KUBERA
Marek Łagocki uratował przechodnia - za www.kurier.szczecin.pl
krystian S
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 262
- Wpisów na blogu: 476
- Komentarzy: 3114
- Miejsc na mapie: 422


..jestem pod wrażeniem.. ogromnym wrażeniem.
się skusisz na tą medycynę?Szybka decyzja to połowa sukcesu w medycynie.
Brawo, Marku, dzielnie się spisałeś! Gratuluję!
Jeszcze w tym wydaniu papierowym mm będzie tekst o tej sytuację.To po prostu był impuls aby każdy tak reagował to 5 osób na 10 dało by się uratować.Człowiek jest stworzony by pomagać.
Stoję z bratem uratowanego;]
Opis z Kuriera, ja tylko powtórzyłem!
Na zdjęciu: Zdzisław Sadowski jest wdzięczny Markowi Łagockiemu za to, że uratował życie jego bratu Leszkowi.
Jeszcze się pokłóćmy o opisy, rano był taki jak ja wpisałem, może poprawili w wersji internetowej.
Marunia: SZACUN:)
Dla ciebie także Szacun za zawitanie u nas;]
aż ciarki przeleciały przeze mnie. Gratuluję. Jesteś WIELKI!
jestem?
Every body understands that humen's life is expensive, but some people require cash for different things and not every person gets big sums cash. Therefore to get good <a href="http://goodfinance-blog.com/topics/personal-loans">personal loans</a> or sba loan should be a correct solution.