Siedzę sobie grzecznie przy komputerze, i nagle czuję wibracje, jakby trzęsienie ziemi. Co u licha?
Nagle trzask rozbijanych, leżących uprzednio na szafce talerzy. Ponieważ dochodziła 10, wypełzłem na światło dzienne z aparatem, sprawdzić, co się dzieje.
No i sami zobaczcie co się działo - to właśnie to urządzenie wywołało u mnie w bloku trzęsienie ziemi :)
Prawie jak trzęsienie ziemi w Japonii ;)
A dziś mi talerze same spadły!!! OBWODNICA!!!
krystian S
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 262
- Wpisów na blogu: 476
- Komentarzy: 3114
- Miejsc na mapie: 422


Prawie jak trzesięnie ziemi w Japonii? Kolejne porównanie prawie śmieszne i prawie na miejscu. Jak widać prawie robi różnicę, ale już keidyś na temat dowcipów (Oświęcim) się wypowiadałem. Jak widać prawie skutecznie.
Kamrem, powiedz tak z reka na sercu o co Ci chodzi? Byles w Japonii? Wiesz co to trzesienie ziemi? Wiesz co to skala trzesien ziemi?
ON tylko potrafi się czepić, ale podjąć merytoryczną dyskusję? NIEDASIE!
Tak samo w blogu o weselu, też podkulił ogon, jak zadano Mu pytanie i nie odpowiedział. Typ ratlerka, ukąsi i zwiewa :)
W Japonii nie byłem i nie przeżyłem trzęsienia ziemi. Widziałem jednak jakie bywają jego skutki. Uważam też, że niektóre porównania typu zagazowni jak w Oświecimiu, trzęsienie ziemi jak w Japonii sa nieodpowiednie. W każdym bądź razie mnie rażą i dlatego wyrażam swój pogląd odnośnie tego.
Porównania Pana Warcisława czasem przypominają tanie nagłówki na Onet.pl, które przykuwają uwagę swoją niesamowitością, mimo iż po otwarciu i zapoznaniu się z artykułem, nie doczytujemy się zbyt wielu znaczących treści.
Styl jak każdy inny. Cholercia, nawet chwytliwy, choć czasem irytujący.
Tytuł powinien być jasny jak błysk po wybuchu bomby atomowej, głośny jak wrzask tysięcy mordowanych dzieci, a przede wszystkim prosty niczym pal, na który bezlitośnie nabijano ludzi w dawnych czasach.
Tylko czy takie porównania nie są przesadzone?
Z Twojej poprzedniej wypowiedzi wynikalo dosc jasno, ze trzesienia ziemi w Japonii czy innym terenie aktywnym tektonicznie nie przezyles. Rozumiem, ze swoja wiedze na temat trzesien ziemi czerpiesz z mediow. Donosza one jednak o wstrzasach silnych badz bardzo silnych. Przebywajac chocby w przywolywanej na blogu Japonii doswiadczyc mozna wielu slabszych wstrzasow o mniej powaznych skutkach (np. rozbite talerze) o ktorych z mediow sie nie dowiesz (choc mozesz o nich przeczytac na blogach ludzi mieszkajacych w tejze Japonii). Okreslanie zatem porownania jakiego uzyl warcnet jako "smiesznego i prawie na miejscu" jest wyrazem Twojej ignorancji i ksztaltowanej przez niej percepcji slowa pisanego. Jesli chodzi o druga czesc Twojej obecnej wypowiedzi, to nie moglem w dyskutowanym wpisie ("A dziś mi talerze same spadły!!! OBWODNICA!!!") znalezc najmniejszej wzmianki na temat Oswiecimia. Podnoszenie tej kwestii odnosnie obecnego wpisu wydaje sie byc zwyklym atakiem "ad personam", ktory jest blizszy awanturze w maglu niz dyskusji inteligentych ludzi.
Uwazam, ze Kamrem nie ma racji. Staralem sie to wylozyc w odpowiedzi na Jego wpis. Porownania przedstawione przez Ciebie moga byc traktowane jako przesadzone. Porownanie uzyte przez Tomasza w obecnym wpisie przesadzone nie jest jako ze oddaje w zrozumialy sposob natezenie wibracji skutkujace w stluczonych talerzach. Wibracja powodujaca przesuniecie chocby talerzy na stole jest silna a wiec porownywalna ze slabym trzesieniem ziemi. Odnosnie innych porownan stosowanych przez Pana Warcneta polecalbym odnoszenie sie do nich pod wpisami je zawierajacymi aby uniknac prowokowania personalnych atakow, ktore sa zwykle niesmaczne.
Widzę że news, w którym Pan Redaktor Samozwaniec zabrał się za atakowanie między innymi mojej osoby zniknął w tajemniczych okolicznościach. Dotyczył on mojego braku odpowiedzi w tym temacie. Tak to było z tym ratlerkiem... ? ;)
Mam nadzieję, iż nie poczułeś się zignorowany Bartosan. Dodałeś swoją wypowiedź 3 dni po mojej i banalnie nie przeczytałem jej.
Już śpieszę wyjaśnić swój punkt widzenia.
Podtrzymuję swoją opnię jak i każde wcześniej napisane słowo. Składa się na to kilka aspektów, które bardzo lakonicznie, z powodu braku czasu na dłuższe dewagacje, postaram się przedstawić.
Kamrem wspomniał o wcześniejszych wyskokach słownych Pana Warcisława, które chcąc czy nie chcąc kładą się cieniem na analogiczne, jak te dotyczące strasznych trzęsień ziemi. Dlatego wydaje mi się, iż wspominanie o tym nie jest wycieszką "ad persona", lecz niejako argumentem, przykładem na tego typu płytkie "pudelkowe" zabiegi. Ot, chłyt martenkindody.
Nigdy nie byłem świadkiem trzęsienia ziemi - na szczęście, ale nie raz obserwowałem skutki działania pali, które są zagłębiane w grunt przez wbijanie. Większych, potężniejszych niż ten zaprezentowany na nagraniu video. Aby w odpowiedniej odległości od źródła, można było odczuć coś więcej niż delikatne drgania i podrażnienia bębenka słuchowego - czyli opisywane katastroficzne przemieszczanie się naczyń, talerzy, urządzenie musiałoby wytworzyć amplitudy drgań wstrząsów, które byłyby równe ok 5 w skali Richtera, co jest delikatnie mówiąc nierealne. Chyba że pal był wbijany w parapet autora tekstu, lub tuż obok.
Te wszystkie czynniki, jaki i parę pobocznych spowodowały iż zdecydowałem się napisać parę słów pod tym artykułem. Skomentować go w oparciu o własne odczucia, co też niniejszym uczyniłem. Moje słowa, wypowiedzi nie są personalnymi atakami. Zarówno w życiu jak i tu staram się bronić pewnych cech, zachowań, piętnując inne, według mnie rażące. Gdy zderzam się ze ścianą ignoranctwa, może staję się troszku arogancki, ale to z racji faktu iż jestem osobą mało tolerancyjną dla ludzi, którzy najpierw wypisują brednie, a potem je szybciutko moderują.. jak w przypadku Pana Warcisława.
Ech, a miało być lakonicznie.