W dniach 3-5 kwietnia b.r. Szczecinianie mieli możliwość uczestniczyć w cyklu wykładów w ramach IX Dni Filozofa, które odbyły się w Klubie XIII Muz. Wykłady są zawsze otwarte dla wszystkich chętnych słuchaczy: uczniów, studentów, nauczycieli szkolnych i akademickich oraz dla ludzi, którzy chcieli by się dowiedzieć, ‘co filozofom po głowach chodzi’. Jak co roku, organizacją owych dni podjęło się Filozoficzne Koło Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego i można powiedzieć, że… oszalało ;-) oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Tematem przewodnim było „Szaleństwo”. Pierwszego dnia mogliśmy prześledzić historię i dowiedzieć się, jak definiowano szaleństwo i jak szaleńców traktowano na przełomach wieków (studentka Alicja Piotrowska – Spojrzenie na szaleństwo: krótki zarys historyczny). Następnie na dłużej zatrzymaliśmy się w oświeceniu i dokładniej przyjrzeliśmy się Kantowi (mgr Michał Sokolski – Kant, szaleństwo i Oświecenie). Zastanowiliśmy się także, czy szaleństwo faktycznie całkowicie jest irracjonalne (dr Wacław Janikowski – Szaleństwo i zamierzony racjonalizm). Niestety, z pierwszego dnia wypadły 2 ciekawie zapowiadające się wykłady: wykład dr n.med Piotra Potapińskiego – Oblicza szaleństwa, perspektywa lekarza oraz wykład dr Pawła Jessy – Boży szaleńcy: współcześni szamani w Azji Centralnej. Na koniec odbył się Dyskusyjny Klub filmowy – Kino Kultura zaoferowało nam film „The Shining (1980, reż. Stanley Kubrick)
Drugi dzień rozpoczął się ekspresyjnym wykładem dr Ewy Kochan – Spór o szaleństwo i ‘kultura ofiar’. Tutaj padły kulturowe definicje szaleństwa oraz jak funkcjonuje kultura masowa, kim i czym są tytułowe ‘ofiary’ oraz jak do tego wszystkiego odnosi się szaleństwo. Następnie, z perspektywy kognitywistyki zastanawialiśmy się, jak szaleństwo możemy pojmować do strony racjonalizmu i irracjonalizmu (dr Adrianna Scherz – Szaleństwo w ‘domu rozumu’ – przeniesiony wykład z dnia trzeciego). Wysłuchaliśmy także rozważań czym jest filozofia, jak jest ona pojmowana w kulturze i czy jest ona ‘szalonym wymiarem’ (prof. Andrzej Szahaj – Kulturowe znaczenie filozofii). Ostatnim wykład owego dnia, wygłoszony został przez Dziekana Wydziału Teologicznego ks. Dr hab. Prof. US Zdzisława Kroplewskiego p.t. „Szaleństwo – zaangażowanie” mówiący o tym, że każdym z nas jest coś szalonego. Uświetnieniem drugiego dnia był wynik plebiscytu na osobowość roku Instytutu Filozoficznego US, w którym to wygrali:
1 miejsce – mgr Krzysztof Hubaczek
2 miejsce – prof. Tadeusz Szubka
3 miejsce – prof. Ireneusz Ziemiński
4 miejsce – dr Krzysztof Saja
5 miejsce – p. Waldemar Korcz
Następnie udaliśmy się do Piwnicy XIII Muz na wyśmienity bankiet oraz narozmowy, niekoniecznie filozoficzne ;-)
Dzień trzeci, to przede wszystkim wykłady dotyczące szaleństwa występującym w świecie rzeczywistym czyli wykład dr Wojciecha Krysztofiaka – Szaleństwo z punktu widzenia fenomenologicznej semantyki możliwych światów oraz wykład studenta Michała Jarmoca – Szalone kwanty: paradoks rzeczywistości. Następnie mogliśmy wysłuchać, przeniesiony z drugiego dnia, wykład dr hab. Karola Piaseckiego – Szaleństwo w kulturach prymitywnych. Tego dnia mieliśmy także możliwość do zapoznania się z wystawą malarską Tomasza Mizio „Prosektorium” a na Scenie Eksperymentalnej ze spektaklem grupy Animi Orchestrae: Carpe diem, carpe mortem albo Tryptyk Villoński, na podst. Wielkiego Testamentu F. Villona (scenariusz i reżyseria: Marcel Mroczek).
Dni Filozofa to bardzo ciekawa inwestywa studentów mająca na celu promowanie i przybliżenie ludziom myśli filozoficznej. Filozofia bardzo często jest dziedziną traktowaną po macoszemu i z przymrużeniem oka. Jednak wszyscy, którzy się w nią zagłębili, zgodnie uważają, że jest niedoceniana. DF realizuje ‘powołanie’ zgodnie z sentencją Johna R. Searle’a: „Musimy pozwolić, aby wprawiły nas w zadumę fakty, które każda zdrowa na umyśle osoba uznaje za oczywiste.” Dlatego też utarło się stwierdzenie, że każdy kto zajmuje się filozofią musi być szalony.
Cykl wykładów badał szaleństwo wieloaspektowo z punktu widzenia kultury, psychologii, historii i filozofii. Można w skrócie powiedzieć, że szaleństwo drzemie w każdym z nas. Każdy, kto przeżywa emocje, przeżywa również chwile szalone: napady gniewu, wybuch radości, stres, rozkosz. Każdemu z nas przyszło zrobić coś ‘nierozsądnego’, przeżyć szaloną imprezę, noc, wypad ze znajomymi. To, w jakiej mierze uwolnimy z siebie szaleństwo zależy tylko od nas. Trzeba jednak pamiętać, że możemy stracić nad nią kontrolę, bo z szaleństwem jest jak z alkoholem ;-)
(nie ma zdjęć wszystkich wykładowców, gdyż jakoś nie wszystkich zdjęć była zadowalająca)
Szaleństwo w XIII Muzach, czyli IX Dni Filozofa
green
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 1
- Wpisów na blogu: 159
- Komentarzy: 938
- Miejsc na mapie: 75


Na prawdę nikogo to nie interesuje???
sorki już czytam ,,,,,,
jest definicja?
"Szaleństwo – zaangażowanie” to, co jestem szalona?, że się zaangażowałam w to, czy w tam to?
Heh, nie chcę nikogo zmuszać ;-) 'szaleństwo - zaangażowanie' to był temat wykładu, który dość swoiście opowiadał o szaleństwie. W skrócie: jak się w coś angażujemy, coś jest dla nas bardzo ważne to 'trochę' tracimy głowę dla danej sprawy. A jak się traci głowę to nie zawsze postępuje się racjonalnie ;-) tu była mowa o szaleństwie takim pozytywnym, który nadaje nam twórczego zapału :-)
jest w kazdym z Was, fajnie że organizujecie takie dni - grunt to mieć jakąś filozofię życia :)
w każdym z nas :) miałam na myśli...oj chyba już późno zmykam spać / pozdrawiam Ciebie green - masz rację, że filozofia jest traktowana po macoszemu - może uda Ci się to zmienić i zachęcisz innych do zainteresowania tą dziedziną wiedzy w swoim blogu. Chetnie poczytałabym o jakichś twierdzeniach, które rządzą światem ;)
Już skońćzyłęm filozofię na US, żeby nie było, że chcę się incognito podlizać, to na początek. Nada z perspektywy czasu uważam, że Pan prof. Ziemiński jest na naszym uniwersytecie najznakomitszym wykładowcą. Zawsze imponowała mi jego erudycja, na każdą okazję potrafi znaleźć cytat z literatury, sposób w jaki buduje zdania to poezja, maniery nienaganne - nigdy nie spóźnił się, anie nie przyszedł na wykład nieprzygotowany. Gdyby był starszy, pomyślałbym, że to jakiś przedwojenny profesor, który przeżył 5 lat nazizmu i 40 komunizmu, i jakimś cudem uchował się na tej uczelni.