Powojenne dzieje Nowego Ratusza, inaczej zwanego Czerwonym, są przedziwne. Wspaniałe, neogotyckie gmaszysko przetrwało dziejową burzę bez jednego draśnięcia. Zniszczenia dokonano w spokojnym juz czasie, podczas próby przejęcia budynku na potrzeby władz miejskich. Podpalenia ponoć dokonał niemiecki dozorca - zainteresowanym polecam link do opisu tego wydarzenia http://www.infoludek.pl/stmkm/ratusz.html
Wypalona skorupa stała opuszczona kilkanaście lat a wieść gminna niosła,
że dzieją się tam przeróżne makabreski. Jak było naprawdę nie wiem, ale przypominam sobie cykl artykułów czy też powieść w odcinkach kurierowego dziennikarza (jeśli dobrze pamiętam to Tadeusza Kamińskiego), które powstały, artystycznie ubarwione, w oparciu o krążące plotki. A w nowszych czasach bywałem tam częstym gościem, prywatnie i służbowo. W Szczecińskim Urzędzie Morskim, który tam ma siedzibę od czasu przenosin z Wałów Chrobrego, pracowała moja mama, znałem tam wielu ludzi.


bardzo ciekawe czego to czlowiek moze sie dowiedziec, bardzo ladne ujecie budynku.
szkoda ze tak malo wiemy o swoich zabytkach
Nigdy w środku nawet nie byłam.
Z takim zamysłem przystąpiłem do pisania bloga, żeby przekazać tę odrobinę wiedzy, która została w mojej pamięci a być może także zachęcić innych do podobnych wspomnień?
pomysł i bardzo inspirujący. Często spotykałam się z wielką niechęcią moich znajomych (mieszkańców naszego miasta) do tegoż miejsca. Mnie to miasto od razu przypadło do serca. Lubię tu każdy kamień, trawkę i drzewko.
MAGNOLIA potem przemianowana na Dworcowa.