Duch Białej Damy krąży po zamku

  • 2006-10-19, Aktualizacja: 2006-10-19 00:00

Widziano ją w czasie pełni księżyca. Po dziedzińcu i wzdłuż zamkowych „murów snuje się kobieca postać w bieli. Świadkowie opowiadają o skrzypiących schodach i szczękających łańcucha

– Biała Dama to duch Sydonii von Borck – powiada Tomasz Wieczorek, szczeciński przewodnik. – Była wyjątkowo piękną szlachcianką, córką Ottona von Borcka wywodzącego się z najświetniejszych rodów na Pomorzu Zachodnim.

Wstąpiła do klasztoru

Jej urodą zachwycił się Ernest Ludwik, syn księcia Filipa. Zakochał się i obiecał małżeństwo. Sydonia marzyła, że zostanie księżną. Jednak mezalianse były niedopuszczalne. Książę, mimo obietnicy złożonej zakochanej w nim szlachciance, ożenił się z Zofią Jadwigą, córką księcia brunszwickiego.

Sydonia załamała się. Wstąpiła do klasztoru w Marianowie. Jej dalsze losy to ciągłe procesy sądowe – z bratem z Ulrichem o spadek po zmarłych rodzicach i siostrze oraz zatargi z sąsiadami. Miała wielu wrogów, którzy posądzali ją o kontakty z czarnymi mocami. Podobno była zielarką, co tylko wzmagało podejrzenia.

Klątwa książęcego rodu

Rodzinę księcia Ernesta dotknęła nagle seria zgonów. Członkowie rodu Gryfitów zaczęli umierać w niejasnych okolicznościach. Przyczyną miała być klątwa. Wtedy przypomniano sobie o szlachciance, której książę Ernest nie dotrzymał obietnicy małżeństwa. Tuż po rozstaniu miała przepowiedzieć mu, że nie minie 50 lat jak ród księcia wyginie.

Ścięta i spalona na stosie

W 1612 roku postawiono Sydonii zarzut rzucenia klątwy na ród książęcy. Przywieziono ją na zamek, by przesłuchać szlachciankę. Kiedy nie przyznała się do winy, zaczęły się tortury. Wrzucano ją do zimnego lochu. Osiem lat później zapadł wyrok – egzekucja. Sydonia błagała o litość i przysięgała, że nie jest wiedźmą. Jednak 19 sierpnia 1620 roku w okolicach dawnej Bramy Młyńskiej (okolice Muzeum Narodowego przy ul. Staromłyńskiej) ścięto ją, a następnie spalono na stosie.

– Ludzie mówią, że co roku w miejscu egzekucji Sydonii przysiada kruk, który wyjątkowo głośno kracze – mówi Tomasz Wieczorek. –Widywano też postać kobiety w białych, zwiewnych szatach spacerującej po tarasie zamku, wzdłuż murów. Można ją dostrzec na niektórych fotografiach. Duch Sydonii błąka się w miejscu, którym szlachcianka wiele wycierpiała. Miała być przecież księżną na zamku, a została na nim skazana jako czarownica.

Klątwa pozostała

Sydonia została uśmiercona, jednak została jej rzekoma klątwa. Książę Franciszek zmarł 2 miesiące po egzekucji. Po dwóch latach umarł książę Ulryk, a w 1626 książę Filip Juliusz. Siedemnaście lat po śmierci Sydonii skonał ostatni z rodu Gryfitów – Bogusław XIV. Tak zrodziła się legenda kobiety, która zniszczyła ród pomorskich książąt.
Więcej na temat: zabytki opowiadania historia

Komentarze (16)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Media Regionalne Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee (gość)

hhhh. dziwne

KATRIN121311 (gość)

?. po jakim zamku kraży?

kamillllllllllllllllllllllllllllllkia (gość)

nie dziwie jej sie... w polnicy tez jest taka.niech sie msci na chłopakach po tym co jej oni zrobili nie dziwie jej sie.

Pokaż wszystkie (16)

Przeczytaj także

Najczęściej czytane

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij