Czasami decyduje chwila…

Miał być prosty zabieg, skończyło się tragedią

Dodane 2007-12-05 14.06 , komentarzy 3 Kategorie: Wiadomości Miejsce: Pomorzany, Tagi: dziecko, pomoc, akcja, ludzie,

- Patryk był bystrym, uśmiechniętym i pełnym życia dzieckiem – mówi Beata Błaszyńska, mama chłopca. – Dziś pozostaje nam nadzieja, że kiedyś jeszcze usłyszymy jego śmiech.

Potrzebna pomoc

Internetowe fora walczą o każdą złotówkę na rehabilitację chłopca, której koszty przekraczają możliwości jego rodziców. Ruszyła również strona www.pomocpatrykowi.com, gdzie można znaleźć wszystkie informacje dotyczące jego zdrowia i potrzeb. Osoby, które chcą i mogą pomóc chłopcu proszone są o wpłacanie pieniędzy na konto fundacji dzieciom „Zdążyć z pomocą”

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą“ ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa PKO BP 15 O/Warszawa nr 90 1020 1156 0000 7002 0051 6088 z dopiskiem: darowizna na rzecz Patryka Błaszyńskiego.

Miał być prosty zabieg, skończyło się tr...

Autor: Robert Duchowski

O tragedii jaka spotkała rodzinę Błaszyńskich mówiła cała Polska. Czteroletni chłopiec 24 sierpnia trafił do szpitala przy ul. Unii Lubelskiej na zabieg stulejki. To miała być prosta operacja, po której chłopiec powinien szybko wrócić do domu. Po operacji został przewieziony do zwykłego, szpitalnego pokoju. Kiedy po 20 minutach dziecko zaczęło sinieć okazało się, że potrzebna jest reanimacja. Przy łóżku dziecka byli tylko rodzice. Patrykowi przestało bić serce, mimo interwencji lekarzy doszło do niedotlenienia mózgu. O tragedię chłopca i utratę zdrowia rodzice obwiniają szpital. Jak mówią, dopiero po tym zdarzeniu w lecznicy pojawiła się sala pooperacyjna.

- Po zabiegu dziecko powinno znaleźć się w sali wzmożonego nadzoru ze specjalistycznym sprzętem i opieką – mówi pani Beata. – Tak się nie stało. Ktoś zaniedbał swoje obowiązki i powinien za to odpowiedzieć.

Dziś Patryk jest w stanie śpiączki czuwającej, ma zaburzenia neurologiczne. Nie porusza się, nie mówi, ma ataki padaczki. Sprawę bada prokuratura.

Wakacje w Rewalu


Rodzice Patryka nigdy nie zapomną tego lata. Piękna pogoda i upragniony urlop nad morzem.

- Patryk bardzo się cieszył, że wyjeżdżamy - mówi Piotr Błaszyński, tata chłopca. – To były nasze najpiękniejsze wakacje.

4-letni Patryk zawsze miał mnóstwo optymizmu i energii, którą zarażał całą rodzinę.

- Uwielbiał wymyślać różne historie – mówi pani Beata. – Wymyślił np. rodzinę „gunów”, która wiodła równoległe z nami życie i opowiadał nam jej przygody. Kiedy wyjechaliśmy na wakacje, rodzina „gunów” też wybrała się na odpoczynek.

Na wszystko miał swoje własne określenia, które bawiły całą rodzinę.

- Miał bardzo dużo energii, koncentrował się tylko wtedy, kiedy malował – mówi pani Beata.– Interesował się wszystkim, nauczył się nawet literek i pisania na komputerze.


Prosty zabieg


10 sierpnia rodzina wraca z wakacji. 24 dnia tego miesiąca chłopiec zostaje przyjęty na zabieg.

- Nikt nas nie poinformował o ryzyku, jakie niesie za sobą operacja – mówi pani Beata. – To co stało się potem, było koszmarem. W jednej chwili staliśmy się zupełnie bezradni.

Szok, jaki przeżyli rodzice Patryka na zawsze pozostanie w ich pamięci, choć to dopiero początek walki.

- Byliśmy w bardzo złym stanie - dodaje pani Beata. – Mimo to nikt z dyrekcji szpitala nie przyszedł nam z pomocą, nie usłyszeliśmy również zwykłego, ludzkiego „przepraszam”.

Do dziś nikt nie potrafi stwierdzić, jakie są realne szanse na wyzdrowienie chłopca.



Złość i pustka


Rodzice Patryka szybko musieli otrzeć łzy i zacząć działać. Nie ufają już lekarzom, mimo konsultacji wciąż poszukują nowych źródeł wiedzy w internecie i wśród znajomych.

- Po tym co się wydarzyło wszystko kilka razy sprawdzamy i radzimy się różnych osób – mówi pan Piotr.

Mama Patryka musiała zrezygnować z pracy i całe dnie, a czasami nawet noce spędza przy chłopcu. Mąż pani Beaty pracę przynosi do domu i też pomaga. Wielu rzeczy nie da rady zrobić jedna osoba. Do pomocy mają również rehabilitanta i pielęgniarki.

- Patryk musi wszystkiego uczyć się od nowa – mówią rodzice. – Oddychać, jeść. A my chcemy mu w tym pomóc.

Kiedy Patryk wrócił do domu łatwiej jest go uspokoić, wcześniej zdarzało się, że płakał długie godziny tulony przez rodziców. Teraz tylko czasami budzi się w środku nocy.

- Wierzymy, że jeszcze nie wszystko stracone – mówi pani Beata. – I będziemy walczyć, dopóki będzie taka możliwość.

Dziś nie wyobrażają sobie świąt Bożego Narodzenia w tym roku. Na pewno nie będą już takie wesołe i beztroskie. A w marcu Patryk skończy 5 lat.


Sylwia Cyza


Fot. Adam Słomski


eMeMowicze pomagają:

Akcję pomocy Patrykowi zainicjował w blogu „demolek”. Nasza redakcja przyłącza się do niej. Do świąt chcemy zebrać jak najwięcej pieniędzy, żeby choć trochę pomóc rodzicom chłopca.

Zachęcamy do lektury wpisu „demolka” !!! POMÓŻmy PATRYKOWI !!!

zgłoś nadużycie
Komentarze
krzysiek flasiński krzysiek flasiński
Patryk potrzebuje materaca 2007-12-05 16.26

Sylwia Cyza dowiedziała się, co byłoby potrzebne Patrykowi. 4-latek ma teraz pożyczony materac rehabilitacyjny. Jasne, że lepiej, gdyby miał własny. Taki materac kosztuje około 400 zł. Myślę, że damy radę? </br>
Zobaczcie na blogu Demolka, ile osób zadeklarowało już wpłatę!

demolek demolek
myśle że damy radę 2007-12-05 16.40

tylko dobrze by się umówić gdzie dostarczamy kasę. Najlepiej w jedno miejsce:) Myśle o ... redakcji na Starym Nowym Mieście tylko potrzebne by były dokładne namiary od której do której!!! i adres :)

Robert Duchowski Robert Duchowski
jesteśmy do usług 2007-12-05 18.01

Myślę, że można przynosić pieniądze do nas. Trzeba się tylko jasno zadeklarować, myślę, że w komentarzach do wpisu na demolkowym blogu. Tam, gdzie się to zaczęło. Deklarujesz - przynosisz, uzbieramy na materac - kupujemy.

Dodaj swój komentarz:

Robert Duchowsk...

Robert Duchowski

X Miejsce w rankingu

MM Moje Miasto - redakcja internetowa rduchowski@mmszczecin.pl Wpisy prezentują tylko i wyłącznie moje opinie i poglądy.

8350869